sobota, 26 stycznia 2013

ROZDZIAŁ 17

*oczami Alexis*
Obudził mnie dziwny dźwięk, jakby skrobanie czegoś. Dźwięk ten dochodził z garderoby. Wstałam z łóżka i pokierowałam się do niej. Poczułam jak coś przebiega po moich nogach. Zdezorientowana spojrzałam na podłogę. Moją uwagę przykuła siedząca w rogu mysz. Po chwili zorientowałam się,że stoję na środku pokoju, w którym są myszy. Zaczęłam krzyczeć i przerażona wskoczyłam na łóżko. Do mojego pokoju wbiegła Nikola.
- Co ty się tak drzesz ?
- No bo .. . tu... jest mysz . - wydukałam.
- Gdzie ?
- No tam - powiedziałam i wskazałam palcem na róg pokoju.
W tym samym czasie mysz ruszyła za szafę. Spojrzałam na Nikolę, ta z głupim uśmieszkiem obserwowała mysz.
- Z czego ty się śmiejesz? Może byś ją tak wzięła? - powiedziałam.
- ahahahhahahah wyjdźcie.- rozkazała.
A z mojej garderoby wyszli Zayn i Louis.
- Mogę wiedzieć o co tutaj chodzi? Co oni robią u mnie w garderobie?- zapytałam podniesionym głosem.
- hhahahahahahahah no, bo to jest hahahahahah sztuczna mysz, a my nią sterowaliśmy.- powiedzieli i pokazali mi urządzenie, którym się posługiwali.
- A wpuściła nas Niki, żeby taki żarcik Ci zrobić.- dodał Louis.
Miałam ochotę ich udusić, nie cierpię myszy, a oni to wykorzystali. Zeszłam z łóżka i bez słowa udałam się do kuchni. Usiadłam przy stole i popijałam soczek marchwiowy.
- jesteś zła? - usłyszałam zza pleców.
Nic nie odpowiedziałam i wzięłam łyk soku.
- No Lexi, powiedz coś .
Jak gdyby nigdy nic wypiłam do końca sok, odstawiłam butelkę i ruszyłam do siebie. Tak mi się chciało z nich śmiać, że powstrzymywałam się, żeby nie wybuchnąć śmiechem. Poszłam do swojego pokoju. Słyszałam jak Ci idą za mną, ale nie robiłam nic sobie z tego. Weszłam i zakluczyłam drzwi. Przebrałam się w takie rzeczy do szkoły:


Wzięłam torbę z książkami, mój telefon i zeszłam na dół, gdzie siedzieli. Nikola idzie dzisiaj później niż ja do szkoły, więc ma jeszcze trochę czasu. Coś tam krzyczeli, ale udawałam, że nie słyszę. Doszłam do szkoły i udałam się na pierwszą lekcję jaką była matematyka.

*oczami Nikoli*
-i co teraz ?-zapytałam a oni spojrzeli na mnie patrząc aż dokończę-teraz będzie miała wielkiego focha-powiedziałam.
-spokojnie, przyjdzie Niall to zaraz się rozchmurzy-powiedział Zayn, a ja przewróciłam oczami.
-za godzinę jadę do szkoły, także będziecie musieli iść-powiedziałam idąc do kuchni.
-czemu ? przecież posiedzimy przed TV, grzecznie-odparł Louis
-grzecznie? dobra, dobra-zaśmiałam się-z tego co wiem to macie zdjęcia.
-właśnie. Także nie posiedzimy sobie przed TV-posmutniał.
-i tak byście nie siedzieli-odparłam i nalałam sobie wody do szklanki-chcecie coś?
-nie dzięki. Możemy Cię podwieźć.
-nie trzeba. Autobusy jeszcze jeżdżą-powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-my i tak będziemy jechali także możemy Cię podwieźć.
-możecie, ale nie musicie.
-Czyli możemy-powiedział Louis.
-och..-odparłam i zaraz się napiłam.
Chłopaki usiedli w salonie i włączyli TV, które zaraz wyłączyli, bo nic nie leciało. Usiadłam obok nich i rozmawialiśmy, tak zleciało 40 minut.
-chłopaki ja idę się ubrać-powiedziałam i wstałam-grzecznie mi tu-odparłam groźnie i poszłam. Ubrałam jasne rurki,bluzkę w cienkie czarno-białe paski i granatowy sweterek.Na stopy założyłam czarne trampki, wzięłam torbę z książkami i zeszłam.
-Ja muszę wyjść, także grzecznie mówię wypad-uśmiechnęłam się
-faktycznie grzecznie-zaśmiał się Zayn-chodź do auta, podwieziemy Cię-odparł i ruszył.
-mówiłam, że nie musicie-powiedziałam i wyszliśmy, zakluczyłam drzwi i wsiedliśmy do auta Malika.
-cel?-zapytał Louis.
-szkoła-zaśmiałam się i pojechaliśmy.
Droga minęła nie za szybko, ale nie nudno. Cały czas Louis opowiadał jakieś suchary, których ani ja ani Malik nie rozumieliśmy, ale śmialiśmy się.
-Dzięki za podwózkę-powiedziałam biorąc torbę.
-do usług-zaśmiali się.
-na razie-powiedziałam i wyszłam.
-powodzenia w szkole-krzyknęli na co ja się uśmiechnęłam i poszłam do szkoły. Dzwonka jeszcze nie było, więc czekałam pod klasą na polski. Zadzwonił dzwonek i z klasy wyszło pełno chłopaków, a za nimi z 3 dziewczyny. Wesoło mieli. Zaśmiałam się pod nosem i obserwowałam, każdego z nich. Przeszli, a obok mnie stanęła jakaś dziewczyna, wpatrywała się we mnie z wielkim uśmiechem, a ja tylko na nią spojrzałam marszcząc czoło.
-cześć-powiedziała nadal się we mnie wpatrując.
-cześć-odparłam i odwróciłam głowę w innym kierunku.
-Ty wyszłaś z samochodu Zayn'a Malika prawda?-zapytała szczerząc się.
-zdawało Ci się.
-nie jestem pewna, że to Ty.
-w takim razie po co się pytasz?
-od tak. Siadasz ze mną?
-nie wiem.
-jasne, na pewno usiądziesz ze mną-odparła i weszła do klasy . Po chwili zadzwonił dzwonek.
Usiadłam się w przed ostatniej ławce, a dziewczyna, która ze mną rozmawiała siedziała w pierwszej i mnie zmierzyła. Wyłożyłam potrzebne książki i zeszyt spojrzałam w bok i ujrzałam,że usiadła obok mnie ta laska.
-nie kazałam Ci siadać obok mnie, dlaczego usiadłaś ze mną? Nie masz koleżanek?
-mam za dużo właśnie ich....chcę się z Tobą zaprzyjaźnić-odparła.
-skoro masz ich za dużo to na pewno chcą z Tobą siedzieć. A kto powiedział, że ja chcę?
-zaraz wejdą i zmierzą Cie, że z Tobą usiadłam zobaczysz. -powiedziała, a do klasy weszła grupka dziewczyn, która jak mówiła jeszcze mi nie znana zmierzyły mnie, a do niej pokiwały i usiadły przed, za i obok nas.
-mówiłam-odparła otwierając zeszyt.
-jak masz na imię?-zapytałam.
-Sara, a Ty?
-inaczej-odparłam i otworzyłam zeszyt.
-dla...-nie dokończyła, bo przerwał nam Pan, który wszedł.
-Dzień Dobry-uśmiechnął się- zaraz kiedy powiem dzień dobry wy macie odpowiedzieć ''dzień dobry Panie Carter'' dobrze ? przećwiczmy to, wstańcie.-rozkazał a my wstaliśmy-Dzień dobry-powiedział.
-Dzień Dobry Panie Carter-powiedzieli wszyscy razem.
-nie do końca równo, ale to się przećwiczy-uśmiechnął się znowu.
Od samego początku już mnie wkurza... Przez resztę lekcji mieliśmy się krótko przedstawić, cały czas mówiła do mnie nie jaka Sara o lunch'u, ale udawałam, że słucham jak się przedstawiają. Lekcja się skończyła i wyszłam z klasy, po mnie Sara
-To może chodźmy razem na obiad, co?-zapytała.
-sory, ale mam plany-odparłam widząc Lexi jak zamierza do mnie podejść.
-to może kiedy indziej?-zaproponowała.
-zobaczy się, na razie-powiedziałam i poszłam.
Teraz obie miałyśmy razem 2 w-f. Przez drogę opowiedziałam jej o natrętnej dziewczynie na co ona zareagowała śmiechem, gdzie mi nie było do śmiechu.Przebrane w krótkie spodenki i białe koszulki,  wyszłyśmy z szatni i czekał na nas nauczyciel.
-Nazywam się Miller i będę prowadził z wami wychowanie fizyczne..bla..bla..bla to może pójdziemy na dwór?
-możemy iść-odpowiedziały dziewczyny i poszłyśmy. Na dworze się rozciągałyśmy, pobiegałyśmy i skończyła się pierwszy w-f, jeszcze tylko jeden. Poszłyśmy po picie i wróciłyśmy na dwór, nauczyciel powiedział, że zagramy sobie w siatkówkę. Tak wybierały dziewczyny, że nie byłyśmy razem z Alex. Pierwszy mecz wygrały dziewczyny z Alex, a drugi my. Następna lekcja minęła nam osobno, tak samo jak i reszta lekcji. Do domu wracałyśmy razem autobusem, opowiadając o nauczycielach, doszłyśmy do wniosku, ze nie pamiętamy żadnego nazwiska.. W domu przebrałam się w czarne leginsy, bokserkę niebieską i kapcie na stopy. Włosy zaczesałam w koka. Właśnie jadłyśmy obiad kiedy ktoś zapukał do drzwi, razem się na siebie spojrzałyśmy zdziwione i poszłam otworzyć. Do domu wparowali chłopaki z dziewczynami, przywitałyśmy się i usiedliśmy w salonie, ponieważ mają nam do przekazania jakąś wiadomość..
-Czytałyście pewnie coś o chłopakach, nie?-zapytała Danielle, a my twierdząco pokiwałyśmy głową.
-czytałyście coś o Larry'm nie?-zapytał Zayn, a my zdziwione pokiwałyśmy na tak głowami.
-bo stwierdziliśmy, że możemy wam ufać i..
-ufacie nam?
-tak. I musimy wam coś powiedzieć.
-wal śmiało.
-ale nikomu nie można tego powiedzieć.
-czyli jakaś tajemnica. no dobra, dawaj.
-nawet rodzinie.
-noooo a teraz dawaj-powiedziałam.
-Powiedziałbym to wszystko w jednym zdaniu, ale ktoś mi przerywał-powiedział Niall patrząc na nas.
-no to mów chłopie-odparła Lexi.
-Larry istnieje-powiedział Liam, a Harry i Louis się na siebie rzucili całując.
-na prawdę jesteście gejami?-zapytała Alexis.
-tak, ale nie można tego nikomu powiedzieć..
-dlaczego?
-dowiecie się kiedy indziej, jak nikomu tego nie powiecie.-odparł Liam.
-To jak wy nam ufacie, ja też muszę wam się do czegoś przyznać...Jestem lesbijką-odparłam.
-na prawdę?-zapytała Eleanor z miną jakby się brzydziła.
-tak, ale spokojnie wy macie chłopców-zaśmiałam się, a ona wypuściła powietrze.
-zjecie z nami obiad?-zapytała Lexi.
-chętnie, ale innym razem musimy się zbierać-powiedzieli.
-a co macie?-zapytał Niall.
-frytki z kotletem-odparła Alex.
-nie możemy zostać?-zapytał reszty.
-Niall, nie możemy.-powiedział Harry.
-to na razie-powiedziała El i wstała, przytuliłyśmy się ze wszystkimi i wyszli.
-A widziałaś jak zareagowali jak powiedziałam, że jestem lesbijką?-zapytałam idąc do stołu.
-widziałam. Ale serio nie jesteś nie?-zapytała.
-nie-zaśmiałam się i zaczęłyśmy jeść, rozmawiając o Larry'm i tym wszystkim. Kiedy zjadłyśmy poszłyśmy do swoich pokoi się uczyć. Ja skończyłam już po nie całej godzinie, bo nie miałam nic takiego. Lexi jeszcze siedziała i uczyła się, więc wróciłam do siebie włączyłam TV i oglądałam co popadnie.

_____________________________________________________
NEXT ;D Komentować ♥ Dziękujemy za ostanie opinie pod rozdziałem i liczymy, że będzie ich coraz więcej. Kończą nam się ferie, także rozdziały powinny być dodawane w weekendy ; ) - Pozdrawiam Weronika ♥

1 komentarz:

  1. Super!!! Kocham to opowiadanie :D
    ~Julka

    OdpowiedzUsuń